Dzisiaj
tak troszkę z innej broszki jak się to mówi. Dużo naczytałam się na innych
blogach na słuchałam na you tube o świecach i woskach Yankee Candle. Wiec
postanowiłam je wypróbować. Nie miałam w sumie jak ich kupić, bo w Polsce w
moim mieście nie widziałam nigdzie, najbliżej to chyba w Krakowie, ale to i tak
duży kawałek. Można je zamówić przez internet, ale ja wole powąchać i wtedy
wybrać sobie zapach, który mi się spodoba. No i tak przez przypadek będąc teraz
w Niemczech natknęłam się na informacje, że niedaleko mojej miejscowości jest
taki sklepik gdzie można je kupić. No i się obkupiłam:). Słyszałam, że jeden
wosk można podzielić najlepiej na 4 kawałeczki i podczas dzielenia troszkę się
kruszą i łamią, dlatego też zapakowałam sobie każdy w osobny woreczek strunowy
a żeby pamiętać, który zapach, który przekleiłam naklejki na te właśnie
woreczki. Taka jedna tarta kosztuje 1, 8 euro w Polsce widziałam po 6-8 zł.
Świece też są bardzo fajne, ale ich cena jest troszkę zaporowa, więc sobie
odpuściłam może jak wypróbuje te zapachy i jakiś mi się naprawdę spodoba to i
sobie zafunduje taką świece, ale to w dalekiej przyszłości.
Kupiłam 8 ale naprawde mogłabym więcej bo było tyle pięknych zapachów.
Mango Peach Salsa poszedł, jako pierwszy i powiem wam szczerze jest śliczny. Nie potrafię dobrze opisywać zapachów, ale pachnie tak świeżo i owocowo jak dla mnie super. Więcej narazie nie próbowałam więc nie mogę powiedzieć jakie są podczas palenia.
A
tutaj jedna przykładowa tarta.










Brak komentarzy:
Prześlij komentarz